czwartek, 1 kwietnia 2010

Koło się zamyka

Bóg już odwalił swoją robotę - cudów nie ma. Około niedzieli zamknie się krąg wierzeń zamęczonego baranka. Kto sieje śmierć, by mogło nadejść zmartwychwstanie? Wszyscy to wiedzą, więc krzyczą zawczasu: CUD! CUD! ALLELUJA! Z uznaniem trzeba zauważyć, że mózg całkiem dobrze sobie z tym radzi i w miarę pojawiających się potrzeb, przesuwa granicę cudu, jak najdalej od wiedzy. Zdyszana nauka, nie ma w tym wyścigu szans - jej produkty przemiany materii są jednak na tyle atrakcyjne, że maskują bezsensowność jej wysiłków. Wybaczamy jej więc, skamlanie pod murami świątyni, a naiwna mimikra: instytuty kościoły, tiary i birety, komże, togi, łańcuchy, pierścienie, profesorowie biskupi, rytualne obrządki, wreszcie - pierwsi, szaleni święci polegli na jej ołtarzu - napełnia czułością dla niej.

Długa droga przed nami przyjaciele. Mimo wszystko, stawiam na naukę - bo - gdy niedzieli onej zerknąłem przez mikroskop na Ziemię - ujrzeć dane mi było docenta w chwale, jak paradował nago parafialną plażą. Wysoko w drzewach przemykał goryl. Goryl z kropidłem? A dlaczego małpa nie mogłaby nawracać człowieka?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza